Jerozolima Studio

Jerozolima Studio

X

Błąd!


Już zagłosowałeś na ten komentarz!

X

Błąd!


Już zagłosowałeś na ten artkuł!

X

Błąd!


Musisz być zalogowany by wykonać tą akcję!

Zaloguj lub zarejestruj się!

Najlepsze anonimowe historie III

44   2   3   0

2018-12-23

Tagi: #artykuł #życiowe #anonimowe #śmieszne #heheszki 

W tej części anonimowych historii poczytamy mniej więcej o: bieliźnie osób niepełnosprawnych, komisji wojskowej, o tym jak dorobić się dzieci, pracy w korpo oraz randce w wieku nastoletnim. Zapraszamy do lektury!

#1.

Jestem osobą niepełnosprawną ruchowo od urodzenia, po kilku operacjach. Mam też problemy z nerkami. W związku z moimi przeżyciami, musiałem dorosnąć nieco szybciej niż większość moich rówieśników. Jakaś część mnie jednak zawsze się przed tym broniła... Dzieci są odpieluchowywane zazwyczaj mając 1,5 roku. Czasem wcześniej, czasem później. Przynajmniej tak słyszałem. U mnie to trwało "nieco" dłużej. Pampersy nosiłem z przerwami do 8. roku życia. Ze względu na problemy z nerkami, nosiłem sporadycznie także później, w czasach nastoletnich. I przyznam, że do pewnego stopnia mi się to podobało :) W pewnym sensie zaprzyjaźniłem się z pieluchami. Nikomu nie mogłem o tym powiedzieć. Że poza powodami stricte medycznymi, noszę pieluchy, bo po prostu lubię to uczucie między nogami. Lubię tę miękkość i rzepy, lubię powracać do dzieciństwa. Nikomu nie mogę o tym powiedzieć, chociaż czasami bardzo bym chciał. Zawsze kiedy próbowałem, spotykałem się z najróżniejszymi reakcjami - od akceptacji (rzadko), po potępienie i sugestie leczenia psychiatrycznego. Niezbyt to przyjemne, gdy cię wyzywają, potępiają i gardzą twoimi marzeniami i fantazjami (choćby nie wiem jak odstawały od tego, co inni uważają za "normę"). Może przynajmniej tutaj będę mógł czasami opowiedzieć Wam parę rzeczy...

#2.

Kilka lat temu, gdy zbliżał się termin mojego stawiennictwa na komisji wojskowej, nasłuchałem się dużo od starszych roczników o parawanie i słynnej zimnej łyżce, na którą są brane jądra badanego. Byłem już w samych bokserkach i nadeszła ta chwila, że lekarz poprosił mnie za parawan. Mimo skrępowania całą sytuacją starałem się wypaść naturalnie i na pewnego siebie. Lekarz spokojnym głosem kazał mi opuścić bokserki, po czym powiedział słowa "w górę". Pamiętając opowieści o słynnej łyżce, wziąłem sprzęt w dłoń i uniosłem go do góry... Na to lekarz tłumiąc śmiech i zażenowanie rzekł do mnie: "chodziło mi o bokserki...". Moja twarz chyba nie mogła być bardziej czerwona :D.

#3.

Wraz z mężem stwierdziliśmy, że już mądrzejsi nie będziemy i bardziej dojrzali i że to mimo wszystko najlepszy moment na potomka. Nasza mądrość nam podopowiadała, że to nie może być takie skomplikowane i po prostu codziennie zachowywaliśmy się jak niewyżyte króliki. Ale ciąży brak. Po 3 miesiącach, gdy już przerobiliśmy całą Kamasutrę i wszystkie genialne pomysły z internetu, poszliśmy do lekarza. Badania mówiły, że wszystko OK i że to może być psychika. Dostaliśmy coś, co ma ułatwić zajście i do roboty. Minęło kolejnych 5 miesięcy, a ciąży brak. Lekko już zmartwieni i smutni pojechaliśmy na święta do rodziny. Przy okazji czerwonego grzanego wina rozkleiłam się i wygadałam się mojej babci. Babulka sędziwa, wstała i gdzieś poszła, łupiąc kulą o podłogę. Wróciła ze słoikiem z jakimś suszonym czymś. Wyjaśniła jak to pić i kiedy i dodatkowo po każdej "robocie" poduszka pod tyłek i leżeć na wznak. 3 miesiące później byłam w ciąży. Babcia wiedziała jako pierwsza. Zapytałam co to było? Bo to jakiś może przełom w leczeniu takich przypadków... Babcia na mnie popatrzyła i mówi, że wymieszała zwykła herbatę ze wszystkimi herbatkami ziołowymi, jakie miała w szafce. Poduszka, jak stwierdziła, ułatwiała "robotę", ale nie wie, czy coś dała... Patrzę na nią, oczy mam jak 5 zł, a ona, że to wszystko było w mojej głowie i że to jest efekt placebo i słyszała o tym w TV. Synek ma na imię Aleksander, po ojcu babci. ;) Taka historia, o.

#4.

Pracuję w biurze wraz z kilkunastoma osobami. Jest normalny dzień, jak to w korpo. Góra papierów i milion telefonów. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie pewna dziewoja. Od roku pracuje u nas typowa blondynka. Ma już na koncie kilka dziwnych akcji, ale dzisiejsza przebija wszystko. Siedząc przy swoim biurku, mam zaszczyt widzieć jej monitor i w sumie wszystko co pisze. Dostała dzisiaj za zadanie napisać życzenia świąteczne na stronę - nic prostszego! Ale nie dla niej. Patrzę, co ona robi: napisała tekst, wrzuciła jakąś grafikę i jedyne co jej zostało, to marginesy. Jako że nasza strona ma określone wymogi i czcionkę, blondi stara się do niej zastosować. I tu nadchodzi czas na kulminację wyznania. Dziewoja marginesy wyznacza... od linijki. Normalnie przykłada 30-centymetrową linijkę do monitora i sprawdza ile cm ma margines i jak to na blondi przystało, przesuwa całe linijki spacją. Poplułam się z wrażenia. :D

#5.

Kilka ładnych lat temu, jeszcze jako nastolatka, zostałam zaproszona na randkę przez chłopaka ze szkoły. Poszliśmy do kawiarni, ja wzięłam kawę i jakąś bezę, a on ciasto z truskawkami. W pewnym momencie nadział jedną z truskawek na widelec i podstawił mi ją pod nos. Za Chiny nie zorientowałam się o co mu chodzi i zamiast ją zjeść, powiedziałam "no widzę przecież, że to truskawka, nie musisz tak tego do mnie przysuwać". Chłopak się speszył, ja nie wiedziałam o co chodzi. Doszło to do mnie dopiero dziś wieczorem, kiedy opowiedziałam o tym mojej koleżance, a ona uświadomiła mi moją tępotę. PS Drugiej randki nie było.

Źródło tekstu: 1
Źródło obrazków: 1

3 0
Wszystkie komentarze

Zaloguj się lub zarejestruj aby móc komentować!

Admin | 2018-12-23, 18:11:30
eszkere
3 0
julka832 | 2018-12-24, 01:34:13
Haha, dobre!
1 0